STRONA GŁÓWNA


BLOG

sen wariatki bywa jak bażant.


dostane zjebe za to zdanie ale:

jest za pieknie...

przecież doskonale wiem ze na świecie panuje wszech obecne ZUO. a tu proszę:
ludzie się uśmiechają do mnie jak do wariatki, autobusy mi nie uciekają, włosy się chcą ukladać i nawet z biologi dostałam 3!
truman szoł? pig brader? gotuj z halinką?
wiem ze trudno mi dogodzić ale tak jest. Jak jest dobrze to jest żle, jak zle to jeszcze gorzej.
Umiem żyć normalnie? cały czas wyszukuje podstępów, plotek, poglądów.
do każdego spojrzenia dopisuje długa historie jego przyczyny.
do każdego uśmiechu słyszę w głębi duszy wszystkie rozmowy które o mnie mogły powstać.
każde "cześć" to sygnał mojej obecnosci w ich spiskach?
jest za pięknie. jest za cicho. jest źle? czy to tak ma być?
jak ma tak zostać to ja już się wpisuje do szpitala psychiatrycznego, bo tak być chyba nie może.
życie się toczy szybko. wstaje - 2 przysiady zdąrze ledwie zrobić już noc i następny poranek..
i te sny. tylko dzięki nim wiem co mnie może spotkać jutro.
mówią gdzie mam iść, z kim porozmawiać, do kogo się uśmiechnać, a kogo olać.
do każdej tej osoby tworzą w mojej głowie oddzielne wydarzenia które potem się perfidnie spełniają..

i jeszcze świeci słonce.
razi mnie zdecydowanie i definitywnie w oczy.
ale uśmiecham się do niego jak wariatka.
bo tak trzeba, sny mi powiedziały.




"sennik życia"
moje sny,
sterowanie zdalnie ,
legalnie w mojej głowie
paranoicznie normalne i szare
łaczą się z codziennoscią
zlewając w ciekła przezroczysta mase
mojego życia - ociekającego normalnością
w a r i a t k i.




i taka żaluzja na koniec:
ładne nowe skarpetki. ale jak by była w nich dziura to by była lepsza wentylacja powietrza...


2007-02-23 22:06:51 skomentuj (4)